Puder dla dzieci
JednÄ… z cech Norwegów jest futro. Å»e piÄ™kne – to wie każdy. Ale że czÄ™sto siÄ™ przetÅ‚uszcza – tego już nie mówiÄ……
Najczulszymi pod tym wzglÄ™dem punktami na kocie jest kryza, futerko za uszami i ogon. O ile za uszami naszych Futer możemy dopatrzyć siÄ™ lekkich zmian, o tyle z kryzÄ… czy ogonem nigdy problemów nie mieliÅ›my. Można wiÄ™c powiedzieć, że tematu nie znamy. Dodać jednak należy, że nie znamy tematu tego naturalnego przetÅ‚uszczania… SÄ… bowiem sytuacje, kiedy futro jest tÅ‚uste z zupeÅ‚nie innych powodów.
Pierwszy tłusty ogon zaliczyliśmy, kiedy Hera włożyła go do patelni z tłuszczem (zimnym na szczęście!). Praliśmy go solidnie płynem do mycia naczyń, ale niestety mimo minionego już od tego zdarzenia ponad roku można zobaczyć, że przetłuszczona kiedyś końcówka ogona odznacza się od jego reszty.
Po kilku miesiÄ…cach Olo wÅ‚ożyÅ‚ ogon do zalanego garnka po fasolce po bretoÅ„sku. A fasolka ta do nietÅ‚ustych raczej nie należy… Efekt? Do dziÅ› kilka bocznych źdźbeÅ‚ (ździebeÅ‚?!) ogona jest wyraźnie tÅ‚ustych.
Nic specjalnego – Norwegi (a przynajmniej nasze) zachowujÄ… siÄ™ tak, jak gdyby ogony nie byÅ‚y ich integralnÄ… częściÄ…. Nie ma siÄ™ zatem co dziwić, że wkÅ‚adajÄ… je gdzie popadnie…
Są niestety też takie chwile, kiedy to my zawinimy. Kiedy krzątając się po kuchni zahaczymy o garnek z leczem, a na linii spadającego lecza będzie stał któryś kot. Padło na Olka.
Zachlapany tył prawego boku i białe łapki w pomarańczowe plamy. Wsadziliśmy kota pod prysznic, trzymając ogon w górze (u niektórych NFO jedna kąpiel wystarczy, aby futro już na zawsze się przetłuściło) i staraliśmy się jak najwięcej sprać z futerka. Nasz wiecznie-na-haju Olo był jednak baaardzo niecierpliwy i po paru sekundach wyskoczył jak oparzony, by następnych kilka godzin spędzić na solidnym myciu.
Niestety, mimo kilku(nastu) godzin lizania, futro było tłuste. Bardzo tłuste. Porządnie zatem zgłębiłam ten temat na wszelkiej maści forach. Suchego szamponu ani specjalistycznego pudru niestety pod ręką nie mieliśmy (i przed Świętami też nie zdążyłby już dojść), spróbowaliśmy zatem polecanego w awaryjnych sytuacjach przez kilku hodowców zwykłego pudru. Takiego dla dzieci. Porządnie puder wtarliśmy, następnie porządnie wytrzepaliśmy, lekko przeczesaliśmy. Od razu lepiej! Zabieg powtórzyliśmy dwa dni z rzędu i dziś futro powoli dochodzi do siebie. Na pewno pudrowanie będziemy powtarzać, a na przyszłość zaopatrzymy w których z polecanych kocich specyfików.
Czy tylko nasze koty na siłę szukają nieszczęść?


