Archiwum ‘Z życia kota’

Beee-e-e…

Sobotnie popołudnie, pijemy z Ł. kawkę. Hera zza firany obserwuje domowe życie, Olo śpi na kanapie. Zaczynam drapać tapicerkę. Olo podnosi łeb i patrzy. Trwa to jakieś dwie minuty, po czym wstaje, robi dwa kroki i znów się kładzie.

 

Ja: Ależ z niego łowca!

Ł: Z niego jest owca, nie łowca!

 

Czas iść na halę paść :D

Kartka z kalendarza: Dzień Kota

 

Na 365 dni w roku (tudzież 366) około 1/3 zajęta jest przez przeróżne święta – tzw. DNI CZEGOŚ/KOGOŚ. Jest Dzień Kobiet, Dzień Chłopaka, Dzień Ojca, Dzień Babci, Dzień Strażaka, Policjanta, Górnika. Dzień Dziecka. Marzec usłany jest dniami proekologicznymi: Pierwszy Dzień Wiosny, Światowy Dzień Wody, Światowy Dzień Lasu. Jest też Dzień Czekolady, Dzień bez mięsa i Dzień Mańkuta (leworęcznych osób znaczy się ;) ). A jak się ostatnio dowiedziałam, świętować możemy również w Dzień Liczby Pi i w Światowy Dzień Mokradeł (ciekawe, jak mokradła wtedy świętują :D ). Wszak każda okazja jest dobra :D

 

17 luty jest jednak jednym z najbardziej umotywowanych DNI – prócz imienin paru osób świętujemy bowiem DZIEŃ KOTA. Czyż koty nie są istotami, które na swój dzień zasługują najbardziej?

 

 

Z racji posiadania w domu kilkunastu kilogramów solenizantów, o Dniu Kota zdecydowanie pamiętamy. Są życzenia, uściski, tulenia, całusy, czesanie, upiększanie, imprezowanie. Uwierzcie – nasze Futra chciałyby Dzień Kota przespać lub wykasować go z naszej pamięci ;)

 

Wszystkim Futerkom życzymy wiecznego mrrruczenia ze szczęścia, smakołyków w miskach, zabaw do upadłego, lśniącej sierści, błysku w oczach, mokrego noska i kochających właścicieli w ciepłym domku.

Do życzeń dołączają się oczywiście nasze Kłaki (miauczały coś rano pod nosem, myślę, że to właśnie były życzenia ;) ).

 

W śniegu po pachy

W nocy spadł śnieg. Pierwszy konkretny tej zimy. Dwudziestocentymetrowa, biała kołderka. Pierwsze spojrzenie za okno i chytry plan zrodził się w głowie :)

Pogoda w ciągu dnia nie popsuła nam szyków i po pracy zamówiliśmy ogródek i zabraliśmy Kłaki.

Hera wrzucona została w śnieg po raz drugi, Olimp śnieg dopiero poznał (nie liczę oczywiście wyjść na balkon, gdzie oba Futra szukają centymetra kwadratowego, który uchował się przed białymi płatkami ;) ). Przypominając sobie poprzednie zimowe wyjście Hery, spodziewaliśmy się głośnego Miaaauuu oznaczającego „Choć tu szybko i weź mnie na ręce!”. Nie myliliśmy się ani trochę. Futra jeszcze dobrze nie zamoczyły łap, a już było zawodzenie. Swoją drogą w tym zawodzeniu były baaardzo zsynchronizowane ;)

 

Kilka zdjęć zdążyliśmy pstryknąć.

 

 

Chciałam okazać swoje dobre serce i uratowałam Herę przed całkowitym zakopaniem się. Ta w ramach podziękowania zrobiła ze mnie drzewo…

 

Na koniec pochwaliła się, jaka to jest ośnieżona z każdej strony

i udała się w kierunku wyjścia. W domu przytuliła się do kaloryfera. Olek zajął drugi kaloryfer ;)

 

 

Bałwana niestety nie ulepiliśmy. Nasze dwa norweskie nam wystarczyły ;)

Czy Wasze Futerka też stronią od śniegu?

 

Miłość

 

czyli nasze Kłaki coraz częściej można zobaczyć razem :)

Kocich Walentynek!

 

Lip Care

Środek nocy. Budzi nas odgłos gryzienia. Wychylamy nosy spod kołdry, a na środku pokoju leży Hera i gryzie ukradziony z parapetu balsam do ust.

 

Ł: Hera!

Hera: … [cisza]

Ł: Hera! Nie maluj ust! Przecież ty nie masz ust!

 

 

:D

 

Ps. Po długiej przerwie, utraconych zdjęciach z całego grudnia i stycznia, problemach technicznych, klasycznym brakoczasie i kocich przebojach – WRACAMY!

Tęskniliście? My bardzo :)

 

Kategorie
Statystyki
stat4u
Uchroń sprzęt przed pazurami ;)
Photobucket
KOT a zdrowie
Photobucket
This site is protected by WP-CopyRightPro