Lip Care
Środek nocy. Budzi nas odgłos gryzienia. Wychylamy nosy spod kołdry, a na środku pokoju leży Hera i gryzie ukradziony z parapetu balsam do ust.
Ł: Hera!
Hera: … [cisza]
Ł: Hera! Nie maluj ust! Przecież ty nie masz ust!
Ps. Po długiej przerwie, utraconych zdjęciach z całego grudnia i stycznia, problemach technicznych, klasycznym brakoczasie i kocich przebojach – WRACAMY!
Tęskniliście? My bardzo
Świętujemy!
I wcale nie o Święta Bożego Narodzenia chodzi…
W dniu dzisiejszym nasze małe, kudłate Herzysko (cóż za oksymoron – małe Herzysko
) kończy 2 lata. Tak tak, 2 lata! Uwierzycie?!
To czarne pręgowane maleństwo, które jeszcze niedawno mieściło się w mojej torebce (który kot nie lubi wchodzić do damskiej torebki), dziś jest dostojnym, poważnym, dużym kociskiem. Co prawda z każdym dniem coraz bardziej ofoszonym, ale kochanym kociskiem
I może sprawia problemy, może jest kotem wybrakowanym
, ale jest nasza. Każdego dnia wita nas swoim radosnym „Mrrau-Mrrau!”, każdego dnia obraża się na wszystkich, każdego dnia daje Olkowi porządną lekcję wychowania i ostro trenuje z nim biegi, będąc dla niego jednocześnie mamą i starszą siostrą. Jest członkiem naszej rodziny. I nie zamienilibyśmy jej na żadne inne Futerko!
Dziś, razem z Herą, świętuje w swoich nowych domach całe H-rodzeństwo.
Hera, Hebe, Haker, Hektor i Hunter… Z okazji DRUGICH URODZIN życzymy ogromu zdrówka, wiatru w sierści, codziennych porcji pysznego jedzonka, dumnych ogonów, jak najmniej kryzowych dredów, niewypadających wąsisk i miejsca na ciepłych kolankach swoich poddanych
♥♥♥ Med det beste ønsker for dagen og framtiden! ♥♥♥
[Z najlepszymi życzeniami na dziś i na przyszłość!]
Impreza oczywiście też była
Olo również załapał się na kawałek tortu
Puder dla dzieci
Jedną z cech Norwegów jest futro. Że piękne – to wie każdy. Ale że często się przetłuszcza – tego już nie mówią…
Najczulszymi pod tym względem punktami na kocie jest kryza, futerko za uszami i ogon. O ile za uszami naszych Futer możemy dopatrzyć się lekkich zmian, o tyle z kryzą czy ogonem nigdy problemów nie mieliśmy. Można więc powiedzieć, że tematu nie znamy. Dodać jednak należy, że nie znamy tematu tego naturalnego przetłuszczania… Są bowiem sytuacje, kiedy futro jest tłuste z zupełnie innych powodów.
Pierwszy tłusty ogon zaliczyliśmy, kiedy Hera włożyła go do patelni z tłuszczem (zimnym na szczęście!). Praliśmy go solidnie płynem do mycia naczyń, ale niestety mimo minionego już od tego zdarzenia ponad roku można zobaczyć, że przetłuszczona kiedyś końcówka ogona odznacza się od jego reszty.
Po kilku miesiącach Olo włożył ogon do zalanego garnka po fasolce po bretońsku. A fasolka ta do nietłustych raczej nie należy… Efekt? Do dziś kilka bocznych źdźbeł (ździebeł?!) ogona jest wyraźnie tłustych.
Nic specjalnego – Norwegi (a przynajmniej nasze) zachowują się tak, jak gdyby ogony nie były ich integralną częścią. Nie ma się zatem co dziwić, że wkładają je gdzie popadnie…
Są niestety też takie chwile, kiedy to my zawinimy. Kiedy krzątając się po kuchni zahaczymy o garnek z leczem, a na linii spadającego lecza będzie stał któryś kot. Padło na Olka.
Zachlapany tył prawego boku i białe łapki w pomarańczowe plamy. Wsadziliśmy kota pod prysznic, trzymając ogon w górze (u niektórych NFO jedna kąpiel wystarczy, aby futro już na zawsze się przetłuściło) i staraliśmy się jak najwięcej sprać z futerka. Nasz wiecznie-na-haju Olo był jednak baaardzo niecierpliwy i po paru sekundach wyskoczył jak oparzony, by następnych kilka godzin spędzić na solidnym myciu.
Niestety, mimo kilku(nastu) godzin lizania, futro było tłuste. Bardzo tłuste. Porządnie zatem zgłębiłam ten temat na wszelkiej maści forach. Suchego szamponu ani specjalistycznego pudru niestety pod ręką nie mieliśmy (i przed Świętami też nie zdążyłby już dojść), spróbowaliśmy zatem polecanego w awaryjnych sytuacjach przez kilku hodowców zwykłego pudru. Takiego dla dzieci. Porządnie puder wtarliśmy, następnie porządnie wytrzepaliśmy, lekko przeczesaliśmy. Od razu lepiej! Zabieg powtórzyliśmy dwa dni z rzędu i dziś futro powoli dochodzi do siebie. Na pewno pudrowanie będziemy powtarzać, a na przyszłość zaopatrzymy w których z polecanych kocich specyfików.
Czy tylko nasze koty na siłę szukają nieszczęść?








