Wesołych Świąt życzą Futerka :)

Świętujemy!

I wcale nie o Święta Bożego Narodzenia chodzi… ;)

W dniu dzisiejszym nasze małe, kudłate Herzysko (cóż za oksymoron – małe Herzysko ;) ) kończy 2 lata. Tak tak, 2 lata! Uwierzycie?!

To czarne pręgowane maleństwo, które jeszcze niedawno mieściło się w mojej torebce (który kot nie lubi wchodzić do damskiej torebki), dziś jest dostojnym, poważnym, dużym kociskiem. Co prawda z każdym dniem coraz bardziej ofoszonym, ale kochanym kociskiem :)

I może sprawia problemy, może jest kotem wybrakowanym ;) , ale jest nasza. Każdego dnia wita nas swoim radosnym „Mrrau-Mrrau!”, każdego dnia obraża się na wszystkich, każdego dnia daje Olkowi porządną lekcję wychowania i ostro trenuje z nim biegi, będąc dla niego jednocześnie mamą i starszą siostrą. Jest członkiem naszej rodziny.  I nie zamienilibyśmy jej na żadne inne Futerko!

 

Dziś, razem z Herą, świętuje w swoich nowych domach całe H-rodzeństwo.
Hera, Hebe, Haker, Hektor i Hunter… Z okazji DRUGICH URODZIN życzymy ogromu zdrówka, wiatru w sierści, codziennych porcji pysznego jedzonka, dumnych ogonów, jak najmniej kryzowych dredów, niewypadających wąsisk i miejsca na ciepłych kolankach swoich poddanych ;)

 

Med det beste ønsker for dagen og framtiden!
[Z najlepszymi życzeniami na dziś i na przyszłość!]

 

Impreza oczywiście też była :)

 

Olo również załapał się na kawałek tortu ;)

Puder dla dzieci

Jedną z cech Norwegów jest futro. Że piękne – to wie każdy. Ale że często się przetłuszcza – tego już nie mówią…

Najczulszymi pod tym względem punktami na kocie jest kryza, futerko za uszami i ogon. O ile za uszami naszych Futer możemy dopatrzyć się lekkich zmian, o tyle z kryzą czy ogonem nigdy problemów nie mieliśmy. Można więc powiedzieć, że tematu nie znamy. Dodać jednak należy, że nie znamy tematu tego naturalnego przetłuszczania… Są bowiem sytuacje, kiedy futro jest tłuste z zupełnie innych powodów.

 

Pierwszy tłusty ogon zaliczyliśmy, kiedy Hera włożyła go do patelni z tłuszczem (zimnym na szczęście!). Praliśmy go solidnie płynem do mycia naczyń, ale niestety mimo minionego już od tego zdarzenia ponad roku można zobaczyć, że przetłuszczona kiedyś końcówka ogona odznacza się od jego reszty.
Po kilku miesiącach Olo włożył ogon do zalanego garnka po fasolce po bretońsku. A fasolka ta do nietłustych raczej nie należy… Efekt? Do dziś kilka bocznych źdźbeł (ździebeł?!) ogona jest wyraźnie tłustych.

Nic specjalnego – Norwegi (a przynajmniej nasze) zachowują się tak, jak gdyby ogony nie były ich integralną częścią. Nie ma się zatem co dziwić, że wkładają je gdzie popadnie…

 

Są niestety też takie chwile, kiedy to my zawinimy. Kiedy krzątając się po kuchni zahaczymy o garnek z leczem, a na linii spadającego lecza będzie stał któryś kot. Padło na Olka.
Zachlapany tył prawego boku i białe łapki w pomarańczowe plamy. Wsadziliśmy kota pod prysznic, trzymając ogon w górze (u niektórych NFO jedna kąpiel wystarczy, aby futro już na zawsze się przetłuściło) i staraliśmy się jak najwięcej sprać z futerka. Nasz wiecznie-na-haju Olo był jednak baaardzo niecierpliwy i po paru sekundach wyskoczył jak oparzony, by następnych kilka godzin spędzić na solidnym myciu.

Niestety, mimo kilku(nastu) godzin lizania, futro było tłuste. Bardzo tłuste. Porządnie zatem zgłębiłam ten temat na wszelkiej maści forach. Suchego szamponu ani specjalistycznego pudru niestety pod ręką nie mieliśmy (i przed Świętami też nie zdążyłby już dojść), spróbowaliśmy zatem polecanego w awaryjnych sytuacjach przez kilku hodowców zwykłego pudru. Takiego dla dzieci. Porządnie puder wtarliśmy, następnie porządnie wytrzepaliśmy, lekko przeczesaliśmy. Od razu lepiej! Zabieg powtórzyliśmy dwa dni z rzędu i dziś futro powoli dochodzi do siebie. Na pewno pudrowanie będziemy powtarzać, a na przyszłość zaopatrzymy w których z polecanych kocich specyfików.

 

Czy tylko nasze koty na siłę szukają nieszczęść? ;)

 

Choinka? Ależ skąd!

Wystawy sklepowe już od początku listopada atakują nas bombkami, świecącymi reniferami, śniegiem z puszki i styropianowymi aniołkami. Przychodzi grudzień, a my mamy Mikołajów po grzywkę. Mimo to każdy z nas marzy o domu przepełnionym świąteczną atmosferą.
Obok unoszącego się zapachu pierników, grzybów czy kompotu z suszu, nieodłącznym elementem Świąt jest choinka. Tylko… czy przy kotach choinka ma rację bytu?

 

Znam wielu kociarzy. W domu zawsze były koty i zawsze była choinka. Znajomy (stan: 3 koty) ma drzewko, sztuczne z plastikowymi bombkami. Inni znajomi (też 3 koty) mają choinkę: żywą, z ozdobami materiałowo-papierowymi. U nas ten temat był poruszany przez kilka dni, po czym spojrzeliśmy na nasze koty i zgodnie stwierdziliśmy „Nie, u nas choinki nie będzie”
Żeby jednak nie być do końca Grinchem i wpuścić do domu choć trochę Świąt, znaleźliśmy substytut. Co więcej – substytut darmowy, bo wykorzystaliśmy ozdoby, które już mieliśmy (tak, kiedy nie było kotów, była choinka ;) ). Jest miło.

Przy okazji, jak co roku, prosimy o staranne dobieranie ozdób choinkowych do posiadanych zwierząt. Odpuśćmy sobie szklane bombki, zastąpmy łańcuch szeroką taśmą. Historii o kocich narządach przeciętych włosiem anielskim jest na forach wystarczająco – sprawmy, aby te Święta były takie, jak powinny: zdrowe i wesołe.

And the winner is…

 

Kilka dni temu dobiegło końca oklejanie Waszych Łobuzów. Wszyscy uczestnicy siedzą teraz jak na szpilkach i czekają na wyniki… Tak tak – to już ten moment! Mamy zwycięzców! :D

Obrady były długie i burzliwe. Miałyśmy ochotę nagrodzić wszystkie zgłoszenia, ale niestety… Trzeba było wybrać 3. Dla nas to zdecydowanie TYLKO TRZY.

Zanim przedstawimy zwycięskie Łobuzy, wspólnie z ekipą oklejgo.pl pragniemy wszystkim serdecznie podziękować za udział w konkursie :) Miło wiedzieć, że nie tylko nasze Futra broją ;)

 

Okej-okej, nie przeciągamy… ;)

Wspaniałe oklejki sponsorowane przez oklejgo.pl powędrują do:

 

WACŁAWA. Kota kleptomana.

Różne historie słyszeliśmy, o zjadaniu banknotów przez koty również… Ale żeby bezczelnie wyciągać je z portfela swojej pani?! A to Łobuz! ;)
Magdzie gratulujemy cierpliwości (żyjąc pod jednym dachem z takim kotem nie można jej nie mieć) i wytrwałości w budowaniu zdań podrzędnie złożonych. Było jedno zdanie? – Było! :D

Zapewne sama mogłabym kupić sobie taką naklejkę, gdyby nie mój „kochany” Wacław – diabeł wcielony, który rozszarpał mi niedawno 100zł wyciągnięte przez niego z mojego portfela leżącego na biurku (portfel oczywiście nienaruszony).

[Magda]

 

MISI. Kociej florystki.

Nie chcemy nawet myśleć, jak wygląda aktualnie ta paprotka czy firanka… Taki obrazek w domu widziałam tylko raz. Od tego momentu nie mamy w domu doniczek. Firanek też prawie nie mamy ;)

KRAKSONA. Przyczajonego tygrysa. Albo ukrytego smoka.

Jesteśmy ogromnie ciekawi, co było celem Futra: piórka? wędka? paczka chrupek? inny kot? a może obiektyw tak działa, że kot chce zwiać, gdzie pieprz rośnie?! ;) (znamy to z autopsji :D )

 

 

Chwila bardzo dobrze uchwycona – taka postawa trwa zazwyczaj mikrosekundę, po czym kot z prędkością światła rzuca się w obranym kierunku. Piszę „zazwyczaj”, ponieważ u nas tylko połowa inwentarza czai się mikrosekundę. Co drugi nasz kot potrzebuje dłuższą chwilę – Wam pozostawiam, który jest który ;)


 

Uff. Zdjęłam z siebie ten ciężar.

Krótka informacja dla zwycięzców: prześlijcie proszę na adres koty@norwesko.eu swoje dane (imię, nazwisko, adres do wysyłki, telefon kontaktowy), link do wybranej oklejki (a wybór jest spory :) ), wymiary (TUTAJ znajdziecie instrukcję, jak mierzyć, by oklejka była jak najlepiej dopasowana) oraz informację o wykończeniu oklejki (błysk/mat). Wszystkie szczegóły zostaną przekazane ekipie oklejgo.pl, a oklejki pachnące świeżością trafią już niedługo do Waszych rąk :)

 

Trochę Wam zazdroszczę… ;)

 

 

Zwycięzcom serdecznie gratulujemy, opisanym/sfotografowanym kotom współczujemy skarżących się właścicieli ;) , za wszystkie zgłoszenia dziękujemy i… może w przyszłości uda się zorganizować kolejny konkurs :)

 

Kategorie
Statystyki
stat4u
Uchroń sprzęt przed pazurami ;)
Photobucket
KOT a zdrowie
Photobucket
This site is protected by WP-CopyRightPro